bezimienna
sobota, 24 listopada 2012
piątek, 19 października 2012
eviva l'arte!
Eviva l'arte! Człowiek zginąć musi -
cóż, kto pieniędzy nie ma, jest pariasem,
nędza porywa za gardło i dusi -
zginąć, to zginąć jak pies, a tymczasem,
choć życie nasze splunięcia niewarte:
evviva l'arte!
Eviva l'arte! Niechaj pasie brzuchy
nędzny filistrów naród! My, artyści,
my, którym często na chleb braknie suchy,
my, do jesiennych tak podobni liści,
i tak wykrzykniem; gdy wszystko nic warte,
evviva l'arte!
Evviva l'arte! Duma naszym bogiem,
sława nam słońcem, nam, królom bez ziemi,
możemy z głodu skonać gdzieś pod progiem,
ale jak orły z skrzydły złamanemi -
więc naprzód! Cóż jest prócz sławy co warte?
evviva l'arte!
Evviva l'arte! W piersiach naszych płoną
ognie przez Boga samego włożone:
więc patrzym na tłum z głową podniesioną,
laurów za złotą nie damy koronę,
i chociaż życie nasze nic niewarte:
evviva l'arte!
wtorek, 18 września 2012
poniedziałek, 17 września 2012
the sun will rise
I can see the wait there in your eyes
I can feel the sorrow in your sigh
Your knuckles are bruised from a losing fight
One way down a dead end street
Broken glass underneath your feet
You think the day won't break the sunless night
The sun will rise
The sun will rise
When you've lost your lights
The sun will rise
It'll be alright
It'll be alright
The sun will rise
When you've lost your lights
The sun will rise
It'll be alright
It'll be alright
I've been in stuck in a storm before
Felt the wind ... at my door
Couldn't move, could't breathe, couldn't find a way out
Felt the wind ... at my door
Couldn't move, could't breathe, couldn't find a way out
Somehow my clouds disappeared, somehow I made it here
Maybe just so you could hear me say
Although you can't see it
So hard to believe it
Sometimes you just need a little faith
So hard to believe it
Sometimes you just need a little faith
There's an answer to your prayer
And I swear that there'll come a day...
And I swear that there'll come a day...
{Kelly Clarkson - The sun will rise}
poniedziałek, 10 października 2011
u wrót doliny
Po deszczu gwiazd
na łące popiołów
zebrali się wszyscy pod strażą aniołów
z ocalałego wzgórza
można objąć okiem
całe beczące stado dwunogów
naprawdę jest ich niewielu
doliczając nawet tych którzy przyjdą
z kronik bajek i żywotów świętych
ale dość tych rozważań
przenieśmy się wzrokiem
do gardła doliny
z którego dobywa się krzyk
po świście eksplozji
po świście ciszy
ten głos bije jak źródło żywej wody
jest to jak nam wyjaśniają
krzyk matek od których odłączają dzieci
gdyż jak się okazuje
będziemy zbawieni pojedynczo
aniołowie stróże są bezwzględni
i trzeba przyznać mają ciężką robotę
ona prosi
- schowaj mnie w oku
w dłoni w ramionach
zawsze byliśmy razem
nie możesz mnie teraz opuścić
kiedy umarłam i potrzebuję czułości
starszy anioł
z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie
staruszka niesie
zwłoki kanarka
(wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej)
był taki miły - mówi z płaczem
wszystko rozumiał
kiedy powiedziałam -
głos jej ginie wśród ogólnego wrzasku
tak to oni wyglądają
na moment
przed ostatecznym podziałem
na zgrzytających zębami
i śpiewających psalmy
{Zbigniew Herbert - U wrót doliny}
{Zbigniew Herbert - U wrót doliny}
na wyspie Kraków
Na wyspie Kraków
nic się nie zmienia
od wczoraj, od zawsze, od roku;
wciąż moda na święty spokój,
wódeczkę i smugę cienia
Na wyspie Kraków nic się nie zmienia
choć świat pędzi jak szalony,
choć mylą się świata strony
tu ciągle trwa czas zamyślenia...
Matko Boska Krakowska
od gołębi na Rynku,
od wariatów i szynków,
od ulic aureoli
i od serca co boli,
i od serca co boli.
Od zaułków, piwnic i lochów
przytul ten świat,
przytul ten świat,
krakowski świat na obłoku;
przytul ten świat,
ostatni świat na obłoku.
Na wyspie Kraków
śpiewają nam
o tym, co w nocy wyśnili...
że warto umrzeć dla chwili,
że pięknie jest czasem wyjść z ram...
{Jaga Wrońska - Na wyspie Kraków}
nic się nie zmienia
od wczoraj, od zawsze, od roku;
wciąż moda na święty spokój,
wódeczkę i smugę cienia
Na wyspie Kraków nic się nie zmienia
choć świat pędzi jak szalony,
choć mylą się świata strony
tu ciągle trwa czas zamyślenia...
Matko Boska Krakowska
od gołębi na Rynku,
od wariatów i szynków,
od ulic aureoli
i od serca co boli,
i od serca co boli.
Od zaułków, piwnic i lochów
przytul ten świat,
przytul ten świat,
krakowski świat na obłoku;
przytul ten świat,
ostatni świat na obłoku.
Na wyspie Kraków
śpiewają nam
o tym, co w nocy wyśnili...
że warto umrzeć dla chwili,
że pięknie jest czasem wyjść z ram...
{Jaga Wrońska - Na wyspie Kraków}
niedziela, 2 października 2011
skyscraper
Niebiosa płaczą; przyglądam się,
Chwytam łzy w swoje ręce.
Tylko cisza jako zakończenie, jakbyśmy nigdy nie mieli szansy.
Czy musisz sprawiać, że czuję się jakby nic ze mnie nie zostało?
Chwytam łzy w swoje ręce.
Tylko cisza jako zakończenie, jakbyśmy nigdy nie mieli szansy.
Czy musisz sprawiać, że czuję się jakby nic ze mnie nie zostało?
Możesz wziąć wszystko co mam;
Możesz zniszczyć wszystko czym jestem
Jakbym była zrobiona ze szkła,
Jakbym była zrobiona z papieru.
Chodź i spraw abym upadła;
Będę wyrastać z ziemi
Jak drapacz chmur.
Możesz zniszczyć wszystko czym jestem
Jakbym była zrobiona ze szkła,
Jakbym była zrobiona z papieru.
Chodź i spraw abym upadła;
Będę wyrastać z ziemi
Jak drapacz chmur.
Jak dym wietrzeje,
Obudziłam się i uwolniłam się od ciebie.
Czy czujesz się lepiej oglądając mnie krwawiącą?
Wszystkie moje okna są zbite, ale ja nadal stoję na nogach.
Obudziłam się i uwolniłam się od ciebie.
Czy czujesz się lepiej oglądając mnie krwawiącą?
Wszystkie moje okna są zbite, ale ja nadal stoję na nogach.
Dalej, biegnij, biegnij, biegnij. Ja zostanę tutaj,
Patrząc jak znikasz,
Dalej, biegnij, biegnij, biegnij - to długa droga w dół,
Ale tutaj jestem bliżej chmur.
Patrząc jak znikasz,
Dalej, biegnij, biegnij, biegnij - to długa droga w dół,
Ale tutaj jestem bliżej chmur.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)