poniedziałek, 10 października 2011

u wrót doliny

Po deszczu gwiazd
na łące popiołów
zebrali się wszyscy pod strażą aniołów
z ocalałego wzgórza
można objąć okiem
całe beczące stado dwunogów
naprawdę jest ich niewielu
doliczając nawet tych którzy przyjdą
z kronik bajek i żywotów świętych
ale dość tych rozważań
przenieśmy się wzrokiem
do gardła doliny
z którego dobywa się krzyk
po świście eksplozji
po świście ciszy
ten głos bije jak źródło żywej wody
jest to jak nam wyjaśniają
krzyk matek od których odłączają dzieci
gdyż jak się okazuje
będziemy zbawieni pojedynczo
aniołowie stróże są bezwzględni
i trzeba przyznać mają ciężką robotę
ona prosi
- schowaj mnie w oku
w dłoni w ramionach
zawsze byliśmy razem
nie możesz mnie teraz opuścić
kiedy umarłam i potrzebuję czułości
starszy anioł
z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie
staruszka niesie
zwłoki kanarka
(wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej)
był taki miły - mówi z płaczem
wszystko rozumiał
kiedy powiedziałam -
głos jej ginie wśród ogólnego wrzasku
tak to oni wyglądają
na moment
przed ostatecznym podziałem
na zgrzytających zębami
i śpiewających psalmy
{Zbigniew Herbert - U wrót doliny} 

na wyspie Kraków

Na wyspie Kraków
nic się nie zmienia
od wczoraj, od zawsze, od roku;
wciąż moda na święty spokój,
wódeczkę i smugę cienia
Na wyspie Kraków nic się nie zmienia
choć świat pędzi jak szalony,
choć mylą się świata strony
tu ciągle trwa czas zamyślenia...
Matko Boska Krakowska
od gołębi na Rynku,
od wariatów i szynków,
od ulic aureoli
i od serca co boli,
i od serca co boli.
Od zaułków, piwnic i lochów
przytul ten świat,
przytul ten świat,
krakowski świat na obłoku;
przytul ten świat,
ostatni świat na obłoku.
Na wyspie Kraków
śpiewają nam
o tym, co w nocy wyśnili...
że warto umrzeć dla chwili,
że pięknie jest czasem wyjść z ram...

{Jaga Wrońska - Na wyspie Kraków}

niedziela, 2 października 2011

skyscraper

Niebiosa płaczą; przyglądam się,
Chwytam łzy w swoje ręce.
Tylko cisza jako zakończenie, jakbyśmy nigdy nie mieli szansy.
Czy musisz sprawiać, że czuję się jakby nic ze mnie nie zostało?
Możesz wziąć wszystko co mam;
Możesz zniszczyć wszystko czym jestem
Jakbym była zrobiona ze szkła,
Jakbym była zrobiona z papieru.
Chodź i spraw abym upadła;
Będę wyrastać z ziemi
Jak drapacz chmur.
Jak dym wietrzeje,
Obudziłam się i uwolniłam się od ciebie.
Czy czujesz się lepiej oglądając mnie krwawiącą?
Wszystkie moje okna są zbite, ale ja nadal stoję na nogach.
Dalej, biegnij, biegnij, biegnij. Ja zostanę tutaj,
Patrząc jak znikasz,
Dalej, biegnij, biegnij, biegnij - to długa droga w dół,
Ale tutaj jestem bliżej chmur.